czwartek, 2 grudnia 2010

THE ORCHID THIEW SHAWLETTE


 Wreszcie skończyłam tą chustę i jak na razie mam dosyć .
Męczyłam się z nią 4 dni i żeby nie Antosia to nie zrobiłabym jej wcale-w książce były dwa błędy
ale jak się okazało były 3 i musiałam i tak dopasować po swojemu.
Na poprawę humoru machnęłam szyjogrzej.
Cały tydzień mnie nie będzie ponieważ wyjeżdżam do mojej młodszej córeczki do Warszawy.
Nie będzie robótkowania tylko będą moje wnuki w robocie......

8 komentarzy :

Frasia pisze...

Chusta - mimo problemów - wyszła pięknie! Podziwiam cierpliwość, bo wiem co znaczy prucie i naprawianie ażurów (nie znoszę tego).
Szyjogrzej rewelacyjny!
Miłej zabawy z wnukami :).

milabydgoszcz pisze...

Och dziękuję Ci bardzo !
Pozdrawiam !

Antonina pisze...

Piękna chusta wyszła - jest wyjątkowo urocza. A szyjogrzej, jak zawsze - super!

Daniela pisze...

Piękny wzór, piękna chusta - mistrzyni to zrobiła!

aureliamyszkaszara pisze...

chusta cudna ;)
pozdrawiam
Aurelia :-]

violaslomka pisze...

Warto było trochę się pomęczyć-chusta rewelacyjna, Szyjogrzej również fajny.

Lucynka pisze...

Piękna chusta,wyszła super.I szyjogrzej fajny.Pozdrawiam.

Antosia pisze...

Tak to juz jest z tymi wzorami, bo tak sie wydaje, ze jak juz wzor jest w ksiazce to chyba sprawdzony, a tu trzeba nieraz troche posleczec, aby cos wyszlo. Bardzo ladnie Ci wyszla ta chusta.
Szyjogrzej tez jest bardzo ladny.